Rozum mówi: wyjdź!
Zniknij na zawsze, nie powinno cię tu być!
Argumentując Wspomnieniami, zaczyna budować mur.
Jego materiałem jest Strach,
jednak on woli nazywać go Rozsądkiem,
a w rzeczywistości ten siedzi cicho z boku
i tylko się przygląda.
Duma stoi blisko i pospiesza robotnika.
Czasem owiewa ją chłód Niepewności,
lecz stara się to ukryć.
Sama Niepewność nie wie, gdzie ma się podziać,
ona zawsze taka była.
Szepce o czymś z cegiełkami Strachu,
od czasu do czasu spoglądając na Rozsądek.
Rozum nie ma litości.
Wrzeszczy, bluzga, drapie, szarpie.
Nigdy nie widziałam go w takiej furii.
Spogląda na Rozsądek.
"Co powiesz?" - pyta.
Ten każe czekać, Czas wszystko pokaże.
"Czas! - wybucha Rozum - Ten wariat?
Ja wiem lepiej od niego! Ja temu zaradzę!"
Mur jest coraz wyższy,
aż wreszcie nadają mu imię: Obojętność.
Och, wygląda na taką szczęśliwą,
nic nie zakłóca jej spokoju.
Rozum z Dumą patrzą na swoje dzieło.
Nagle słyszą jęk.
Przeciąga się on w nieskończoność,
uświadamiając wszystkim jak wielki nastał ból.
Z ciemności wyłoniła się Tęsknota.
Wparowała jak burza i spiorunowała wzrokiem prawdziwie winnych.
Duma uciekła pierwsza, nie pozostawiając po sobie niczego,
rozum schował twarz w dłoniach i zaczął żałować.
Tęsknota nie zważając na łkanie,
podeszła do Wygnańca.
Tak słodkiego tworu nigdy wcześniej
nie miała szansy zobaczyć.
Jest takie kruche
i tak słodko się śmieje.
Jak mogli je odizolować?
Toż to najpiękniejsze istnienie we Wszechświecie.
Otuliła delikatnie Niezrozumianego
własnymi ramionami.
Nie chciała, by ktoś go skrzywdził,
nie chciała by cierpiał.
Rozległa się wspaniała i łagodna pieśń Tęsknoty.
Słowa powoli cichły,
pozostawiając za sobą długie, mroczne echo.