Twoje oczy są takie niewyraźne.
Jakby zimne, jakby niechętne.
Coś skrywają.
Gdy nie patrzysz w moją stronę,
 potrafię dostrzec w nich  łzy.
Wieczne łzy tęsknoty.

Za to twoje oczy są stale czujne.
Obserwują ludzi, wychwytują cudze spojrzenia.
Mogą przejrzeć każdego, jakby nie tylko patrzyły,
ale także słuchały.
Wykryją kłamstwo.

Z kolei twój wzrok jest pełen natchnienia.
Młody, czuły, a nawet spragniony.
Tak, widać w nim chęć życia,
ciekawość każdej chwili. 
Widać ten błysk nadziei.

Tylko twoich oczu nie umiem opisać.
Może nigdy nie czułam tego, co one przedstawiają,
zatem ciężko mi to rozpoznać?
Pewnie dlatego nie potrafię zrozumieć twoich zachowań.
Pewnie dlatego mnie denerwujesz.


A twoje oczy kiedyś były inne.
Biły od nich energia, optymizm. 
One potrafiły zachęcić do działania. 
Aby twoje oczy mogły pokazywać tylko radość,
trzeba było trochę się oszukać,
 przymknąć oko na niektóre sprawy.
Teraz, kiedy już wiesz, iż to nie sprawiło, że te sprawy zniknęły
twoje oczy stały się niezdecydowane. 
Jakby przyzwyczaiły się do swojego pozytywnego "wyglądu"
i nie mogły pogodzić się ze zmianą panującą w twojej głowie.
One nie chcą przyjąć prawdy.

6 komentarzy:

  1. Pięknie. Wręcz wspaniale. Podoba mi się sposób, w jaki przedstawiłaś uczucia innych osób, poprzez ich oczy. Chyba będę się Tobą inspirować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo miłe :) Ciesze się, ze cię zainspirowałam.

      Usuń
  2. Niewiem, jak przebiega leczenie w innych szpitalach, ale w tym, w którym byłam (Klinika Psychiatryczna w Poznaniu, oddział "D") moje leczenie przebiegało tak: mamy tylko psychiatrów, którzy nam podają leki, w międzyczasie psycholog robi Ci testy na inteligencje oraz prawidłowy rozwój. A tak to siedzisz i nic nie robisz. Tam leczenie skłąda się z podania leków. Ale moje leczenie to nie było leczenie, bo ani rozmów nie miałam (tak, mój lekarz nawet nie raczył dupy ruszyć i ze mną porozmawiać), ani nie zdiagnozowali mi choroby, ani mój stan się nie polepszył. Tragedia, po prostu! Lepiej udać się prywatnie do psychologa/psychiatry, niżeli marnować czas w tym cyrku. A na dodatek pielęgniarka uderzyła pacjentkę. No, one też [pielęgniarki] śpią na nocnych zmianach. Ogólnie nie m

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie nie mamy tam żadnych praw. Idzie się w pasy za nic.

      Usuń
    2. Rany, to okropne! Oto jak się traktuje ludzi... po prostu jesteście zdani na ich łaskę, to jest obrzydliwe z ich strony.

      Usuń