Wsłuchana w szum
oddalonych o sto dziewięćdziesiąt sześć kilometrów
dzikich fal
omiatających pobliskie plaże
wszelkie drogi, lasy,
aż w końcu i miasta
by doprowadzić okolicę
do całkowitego spustoszenia
odludnienia
i zagłady.

Niespokojna, lecz za słaba
wypatrywała oddalonych o sto dziewięćdziesiąt sześć kilometrów
granatowych chmur
niczym tratwy dryfujących
na słonym morzu ognistych barw.
Czekała, mimo że miała ochotę biec,
na zwiastowaną burzliwą noc
i upragnioną dzienną gwiazdę.

Niepewność wzbierała w jej myślach,
tworzyła nieporządek, mętlik i chaos
bo nikt oddalony o sto dziewięćdziesiąt sześc kilometrów
nie zdąży do niej przyjść
przed jej snem.

2 komentarze:

  1. Śliczny wiersz, wiesz?
    Ta samotność spowodowana odległością... Niepewność, może nawet strach... Czuć to z każdego słowa...
    Ładnie piszesz, pisz dalej, będę do Ciebie zaglądać i wypatrywać nowości :3
    Pozdrawiam,
    en.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aw, dziękuję za miłe słowa, cieszę się, ze cię zainteresowałam :)

      Usuń