Od koniuszków palców, iskierka z lewej,
Po skrzydło z drugiej strony, krawężnik,
pięta za twoją, opalone niebo mruży
się, powoli tylko, ale z zawzięciem,
oporem, potem, siłą, tak i już, prószy,
a wzlatuje, ćwierczy, czerwienieje,
rozpościera ją niedrgnięcie własną
w istocie, a niby dzieli się, przegląda
w klatce, oh, rozkoszy, tyle własności
w tej wspólności, tyle oddzielności
w bliskości twojej
i mojej.
Nie będę tęsknić za tobą,
nie chcę, nie chcę tęsknić
za tobą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz