mienią się szklane,
ale tylko dlatego,
że co falą przyniosło
na piasek zaschło,
a palące policzki rozgotowały
go w ciecz - i utknął
w oczach niby szklarniach,
chowają
co dzikie raz było, w palarniach
umarło

Ósmego dnia 
Pójdę tam gdzie ja zechcę
Gdzie nikt nie musi mnie chcieć 
Gdzie jestem bezpotrzebnie 
Samoistnie 
Od tak

Nie do końca gdzieś
 jakieś moje tam 
Tam gdzie można 
Gdzie nie trzeba 
Wszytsko sam 

Upragnione tu 
Tu stracone 
Tu nieosiągnięcie 
Tu wspanialsze 
Tu nietutejsze
Tu dalekie 
Tutaj tam

O tyle ponad,
że nie poniżej
O tyle poza,
że dalej niż bliżej
O tyle poza
że nie szczerej
a uciekinierskiej myśli
uczepione

byłam zbudowana z
wiecznego światła
morskiej otchłani
wiekowych pni
gór
żyznej ziemi

został ze mnie lichy kwiat
o ledwie otwartym kielichu
opuszczonym liściu
podsuszoną łodyżką

ledwie
słyszalnym
zapachu

wątłej
woni
szeptu

ochrypłym
aromacie
syku

Słowa są dziwne. Niby się przydają, a jednak zdają się tylko komplikować.

Słowa są niematerialnym budulcem świata. Światów. Wypowiedziana jest w nich przeszłość, przepowiedziana przyszłość. Teraźniejszość mamy jedną, za każdym razem nową, zaktualizowaną, świadomość za późną - opóźnioną.

Uchwycone w słowie, w momencie jego sformułowania, już przeszło do zapamiętanego. Widzisz, że teraz się uśmiecham, nie widziałeś tego wczoraj, zatem opowiem ci, opiszę wspomnienia.

Wspomnienie zaś, przewrotnie, choć jest pamiątką z przeszłości, istnieje właśnie teraz. Opowiadając o nim, mówię w istocie o moim obecnym stanie - o tym co teraz siedzi mi w głowie, jakie obrazy, jakie tożsamości.

Bez słów nie bylibyśmy niczym więcej niż kłębkiem stale kotłujących się emocji, nieprzerwanie zmieniającą się miną. Nie byłoby miejsca na sztuczne uprzejmości, kulturowe uwarunkowania czy inne etykiety i kategorie. Tylko emocje, bez szansy argumentacji. Szczerość, fair play albo siła.

W słowach kryje się nieugięta siła. Taka, co małych wznosi ponad chmury, wielkich zniża do poziomu kantorka pod schodami. Siła bez oparcia w złocie, waluta umowna, sama w sobie.

Wszak wiadomo, że od początku było słowo.

neon w płynie
piorun w tafli
chwiejne istnienia
nieschnące farby
świetlany bukiet
rusałek ślad
kwiecistej skóry