Gdy demony, upiory i diabły
z opowieści twoich snów
uciekną spod dziecięcych łóżek
spłoną wraz z pierwszym blaskiem wiosny
utoną wreszcie we łzach trwogi
zamknął swe oczyska
umrą z głodu i pragnienia
one
one nigdy nie odeszły
one nigdy
a ty
patrzysz w górę, na anioły, głupcze
jutro z twoich ust buchnie płomień
jutro zadusisz w szponach żywe serca
jutro przytrzymasz miłość pod taflą świętej wody
jutro rozszarpiesz rozkrwawione gardła
przetniesz po kolei każdą siną żyłę.

Demony
nie umierają
razem z ich świątynią.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz