Spójrz, została nam tylko chwila.
Tyle życia każdemu z nas musi starczyć,
aby wypełnić sobą nadchodzącą przyszłość.
Każda dusza jest małą gwiazdką na niebie czasu,
 a wszystkie razem tworzą kosmiczną przestrzeń historii.

Teraźniejszość jest linią graniczną
pomiędzy przyszłością, a przeszłością.
Można iść tylko w  jedną stronę.
Nie spadnij z lini teraźniejszości, to jest cienka nitka.
Nie staraj się zachwiać swojej równowagi,
przepaść prowadzi tylko do kosmosu,
z którego nigdy się nie wydostaniesz.

Nie patrz cały czas za siebie
przez to nie widzisz przeszkód przed tobą.
Nie musisz patrzeć w tył,
aby pamiętać o błędach i wykorzystać to.
Możesz poprawiać swoje wyczucie równowagi,
możesz chodzić zwinniej,
możesz dostrzegać więcej.
Pozwól innym uczyć się od ciebie.

Nie śpiesz się,
ale też nie zwlekaj.
Została ci tylko chwila.

Widzę, że płaczą łzami szczęścia.
śmieją się szyderczym śmiechem,
porażka ich wzmacnia,
a dzięki kłótni się godzą,
nie widzą Wszechobecnego,
czują samotność wśród tłumu,
mają w głowie, ale zapominają,
mają rozum, a nie myślą,
nie robią tego, co obiecali,
mówią o tym, co jest tajemnicą.

Szepcą, gdy kochają.
Wrzeszczą, gdy nienawidzą.

Kto mówi, że trzeba robić, to, co zgodne z naturą?
Otóż widzę, że
nie są tacy, jak w ich naturze
i to jest zupełnie naturalne.




Jestem tutaj.
Ale ciebie nie ma.
Brakuje twojej tajemniczości.
Brakuje wiedzy, która pojawiała się z tobą.
Brakuje kogoś z rozsądkiem.
Kogoś sprawiedliwego.
Brakuje ciebie.
Teraz tu jest pusto.

Jestem tutaj.
Ale ciebie nie ma.
Brakuje dodatkowej energii.
Brakuje podejścia z dystansem, z humorem.
Brakuje kogoś dziecinnego.
Kogoś spontanicznego.
Brakuje ciebie.
Teraz tu jest pusto.

Jestem tutaj.
Ale ciebie nie ma.
Brakuje świeżego umysłu.
Brakuje pytań dążących do zrozumienia.
Brakuje kogoś z otwartym sercem.
Kogoś przyjaznego.
Brakuje ciebie.
Teraz tu jest pusto.

Ciągle mam was w pamięci.
Istniejecie tam.
Mimo to, nie ma was.
I dlatego tu jest pusto.

Mówisz, że liczy się wnętrze, 
a wśród płci wybierasz.

Mówisz, że liczy się wnętrze,
a ciała się wstydzisz.

Mówisz, że liczy się wnętrze,
a pytasz o pochodzenie.

Mówisz, że liczy się wnętrze,
a pytasz o majątek.

Co każą nam liczyć
w naszym materialistycznym świecie?

Kiedy z ciszą przeplatają się
tylko spadające krople deszczu,

kiedy jedynym moim dylematem jest
wybór smaku soku,

kiedy tylko tekst smutnej piosenki,
jest w stanie mnie zmartwić,

kiedy blisko jest drugie serce,
bijące w tym samym rytmie,

kiedy mogę zobaczyć uśmiech
czuję się spokojna.


Rozum mówi: wyjdź!
Zniknij na zawsze, nie powinno cię tu być!
Argumentując Wspomnieniami, zaczyna budować mur.
Jego materiałem jest Strach,
jednak on woli nazywać go Rozsądkiem,
a w rzeczywistości ten siedzi cicho z boku
i tylko się przygląda.

Duma  stoi blisko i pospiesza robotnika.
Czasem owiewa ją chłód Niepewności,
lecz stara się to ukryć.
Sama Niepewność nie wie, gdzie ma się podziać,
ona zawsze taka była.
Szepce o czymś z cegiełkami Strachu,
od czasu do czasu spoglądając na Rozsądek.

Rozum nie ma litości.
Wrzeszczy, bluzga, drapie, szarpie.
Nigdy nie widziałam go w takiej furii.
Spogląda na Rozsądek.
"Co powiesz?" - pyta.
Ten każe czekać, Czas wszystko pokaże.
"Czas! - wybucha Rozum - Ten wariat?
Ja wiem lepiej od niego! Ja temu zaradzę!"

Mur jest coraz wyższy,
aż wreszcie nadają mu imię: Obojętność.
Och, wygląda na taką szczęśliwą,
nic nie zakłóca jej spokoju.
Rozum z Dumą patrzą na swoje dzieło.
Nagle słyszą jęk.
Przeciąga się on w nieskończoność,
uświadamiając wszystkim jak wielki nastał ból.

Z ciemności wyłoniła się Tęsknota.
Wparowała jak burza i spiorunowała wzrokiem prawdziwie winnych.
Duma uciekła pierwsza, nie pozostawiając po sobie niczego,
rozum schował twarz w dłoniach i zaczął żałować.
Tęsknota nie zważając na łkanie,
podeszła do Wygnańca.

Tak słodkiego tworu nigdy wcześniej
 nie miała szansy zobaczyć.
Jest takie kruche
i tak słodko się śmieje.
Jak mogli je odizolować?
Toż to najpiękniejsze istnienie we Wszechświecie.

Otuliła delikatnie Niezrozumianego
własnymi ramionami. 
Nie chciała, by ktoś go skrzywdził,
nie chciała by cierpiał.
Rozległa się wspaniała i łagodna pieśń Tęsknoty.
Słowa powoli cichły,
 pozostawiając za sobą długie, mroczne echo.