Gdyby spadł śnieg
w środku lata,
łapałabym w ręce
wszystkie gwiazdy spadające z nieba.

Gdyby zatrzymał się czas
po klaśnięciu w dłonie,
podróżowałabym
od dna po same niebo.

Gdyby latarnie zgasły
a na morzu hulałby sztorm,
kierowałabym się gwiazdami
świecącymi prosto w moje oczy.

Tutaj

niebo jest zachmurzone,
a oświetlają je groźne błyskawice
i one nie są wstanie mnie zbudzić.

Bracie,
tam są gwiazdy
na zachmurzonym niebie.


Daleko
za gęstą mgłą
podczas mroźnego sztormu
wśród pieśni morskich fal,
znajdziesz bezdenną głębię.

Niepewność jest zbędna,
nurkuj.
Bez ostatniego wdechu
płyń.

Gub się w wiecznej ciszy i chłodzie.
Top się w mrocznej toni niezrozumianych
w niewiedzy i domysłach,
w tajemnicy i zagadkach,
w czasie i historii.
Popatrz, jak twój umysł
ucieka.

A ty chcesz tu zostać,
chciałbyś otworzyć drzwi.
Pragniesz wejść do mej klatki?
Chodź, tak, zapraszam.
Popatrz jak twój umysł ucieka.


Zimno mi czasami.

Przyjacielu, co jeśli
pewnego dnia zapomnę?
Czy coś stracę?
A może ty?

Przyjacielu, koniec,
 co to znaczy?
Kończąc rozpoczynasz
Ile w tym zysku,
a ile straty?

Przyjacielu, kiedy jest ten koniec?
Kiedy przestajesz zyskiwać,
czy jak zaczynasz tracić?
Przyjacielu.